Ameryka Południowa bez cenzury cz.2

11 grudnia 2018, 08:34

Zapraszamy na drugą część zapierającej dech w piersiach podróży po Ameryce Południowej jakiej dotąd nie znaliśmy, albo błędnie postrzegaliśmy przez pryzmat folderu z biura podróży.
Ameryka Południowa bez cenzury cz.2

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował
tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny,
opuść bezpieczną przystań.
Złap w żagle pomyślne wiatry.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

Mark Twain


Razem z grupą zapalonych podróżników tworzących projekt Travel on longboard, w tym naszą redakcyjna koleżanką Moniką Nowotarską, zapraszamy do podróży pełnej pasji, trudów i wyrzeczeń, miliona kolorów, dzikiej przyrody, ciekawych ludzi oraz wspaniałych widoków jakich próżno szukać w przewodnikach dla turystów. Być może, któryś z naszych czytelników stoi przed ważną decyzją i planuje oczyszczającą przerwę w swoim życiu zawodowym w ramach tzw. Sabbatical Year , a niniejszy reportaż okaże się inspiracją co do wyboru miejsca w którym chcielibyśmy doświadczyć bycia i odkrywania tego co „ Tu i teraz” . Pobycia samemu ze sobą w ciszy z dala od codziennego zgiełku i rozpraszających nas rzeczy, osób i myśli.

Zapraszamy do wspólnej podróży!

Przeczytaj także Ameryka bez cenzury cz. 1

Weszliśmy do dżungli tylko na godzinę i było to naprawdę intensywne przeżycie. Ilość komarów była przerażająca, obsiadały nas z każdej strony, a upał dodatkowo utrudniał poruszanie się. Mimo tego nasz przewodnik pokazał nam wiele zwierząt, roślin, piliśmy wodę z lian i łowiliśmy piranie.

Droga przez rzekę, na dziobie syn naszego przewodnika, który już w wieku 1 roku znał dżunglę jak własną kieszeń i poruszał się po niej boso(!)

W rezerwacie spędziliśmy ponad 3 dni, śpiąc w namiotach w specjalnych domkach, w których żyli ludzie opiekujący się dżunglą.

W wiosce, w której elektryczność pojawiała się tylko na 2 godziny dziennie, a mimo to większość domów posiadała plazmę, żeby chociaż pooglądać coś przez tą chwilę.

Droga powrotna, wielu ludzi jeździ do dżungli tylko po to żeby wywieść z niej egzotyczne zwierzęta a potem sprzedawać jako maskotki w mieście.

Smutna strona Peru, olbrzymia nieświadomość mieszkańców.

Zoo w Pucallpie

W drodze do wioski “san francisco”, gdzie rodzina zaoferowała nam miejsce do spania, oraz śniadanie, mimo że sami żyli w dość dużej biedzie.



Przeczytaj także Ameryka bez cenzury cz. 1

wgarniturach

Autor artykułuMonika Nowotarska11 grudnia 2018, 08:34

Redakcja portalu

Daniel Gatner

Kamila Sowa

Monika Nowotarska