Smart live, smart move?

24 lutego 2020, 09:09

Gadżety technologiczne coraz szczelniej otaczają każdy aspekt naszego życia. Ale czy na pewno pogoń za wykorzystaniem pełni potencjału ludzkiego ciała i umysłu warta jest swojej ceny? Czy technologiczne gadżety mogą dać nam szczęście... czy też je nam zabrać?
Smart live, smart move?

Smart live, smart move?

...Czyli krótka historia o tym, jak gadżety technologiczne wpływają na nasze życie.

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce człowiek nie musiał pracować. Jadł, gdy czuł głód, a spał, kiedy męczyło go zmęczenie. Czas wyznaczało mu jedynie poruszające się po niebie słońce. To w teorii. Bo w praktyce, dawno, dawno temu, człowiek spał, gdy nie padało mu przesadnie na głowę, jadł, kiedy coś cudem udało mu się upolować, a odpoczywał w tych krótkich chwilach, gdy nic nie próbowało go zjeść.

Co prawda, dzisiejszemu człowiekowi nie za często grozi schrupanie żywcem, a problem deszczu został dawno rozwiązany… jednak nasze życie nie stało się wcale prostsze. Wręcz przeciwnie. Jedne problemy zastąpiły inne, wydaje mi się czasem, że trudniejsze… Albo przynajmniej bardziej skomplikowane. Żyjemy w wymagającym i niejednoznacznym świecie, żądającym od nas, każdego dnia, coraz więcej i więcej. I pewnie dlatego tak bardzo cenimy sobie każdy gadżet, który czyni naszą egzystencję nieco prostszą albo przynajmniej trochę bardziej przewidywalną.





W pogoni za optymalizacją

Przeszliśmy długą drogę od wyściełanej liśćmi jaskini do domu, który sam odgaduje nasze życzenia… zanim jeszcze o nich pomyślimy. Żyjemy w czasach chyba największej rewolucji technologicznej w historii. Technologia coraz szczelniej otacza właściwie każdy aspekt naszego życia. Nie tylko zarządza naszymi domami, umawia za nas spotkania czy sprzedaje nam usługi, ale również, coraz śmielej, wkrada się w nasze ciała i ich funkcjonowanie.


Plug in

Nie zrozumcie mnie źle, jeszcze trochę poczekamy na wszczepiane w ciało implanty medyczne czy podłączone do internetu soczewki kontaktowe. Ale choć jesteśmy dopiero na początku tej rewolucji, już teraz technologia daje nam niesamowite narzędzia do zarządzania i optymalizacji naszych umysłów i ciał. Mierzenie ilości kroków czy pulsów to dzisiaj podstawa wielu urządzeń. Aplikacje mierzące jakość snu również przestały być już dawno sensacją. A to dopiero wierzchołek góry lodowej możliwości ulepszenia naszego ciała i umysłu.

Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wielkie. Jeszcze nigdy w historii zarówno technologia, jak i nasza wiedza o ludzkiej psychice i biologii nie dawała nam tak dużej kontroli nad naszymi ciałami i umysłami. Potrafimy nie tylko dokładnie zmierzyć większość aspektów funkcjonowania naszych ciał, ale również, dzięki wiedzy o naszej psychice, skutecznie przezwyciężać nasze słabości. Wystarczy tutaj wspomnieć o coraz częściej wykorzystywanej zarówno w korporacjach, jak i codziennym życiu, grywalizacji.




Każdy zdaje sobie sprawę, jak bardzo nasze umysły są przeładowane informacjami. Pewnie właśnie dlatego większość z nas z wielkim entuzjazmem podchodzi do każdej, nawet najdrobniejszej nowinki technologicznej, pozwalającej, choć trochę, odciążyć wiecznie zajęte umysły. Niezależnie czy mówimy tutaj o sztucznej inteligencji, która sama uzupełni nasz kalendarz lub umówi wizytę u lekarza, aplikacji która automatycznie zapłaci za nas rachunki, czy odkurzaczu który sam odkurzy.


W pogoni za szczęściem

Nie tak dawno temu, wraz z pojawieniem się kilku popularnych, technologicznych gadżetów, rozpoczęła się moda na zarządzenie jakością snu. W końcu sen to podstawa produktywności i szczęścia…. Co ciekawe, jak wskazuje coraz więcej badań, zdarza się, że tego typu aplikacje, zamiast prowadzić do poprawy jego jakości, często działają wręcz odwrotnie. Użytkownicy tak mocno fiksują się na idei idealnie przespanej nocy... że w efekcie śpią coraz gorzej.




Coraz częściej możemy spotkać osoby opętane wręcz manią samodoskonalenia i optymalizacji życia, spędzające każdą wolną chwilę na liczeniu kalorii, witamin, litrów wody... czy szukaniu nowych możliwości zaoszczędzenia czasu. Pomijając już skuteczność wielu takich działań, w pogoni za lepszym “ja” często zapominamy o tym co w życiu najważniejsze – o szczęściu. Po co nam w końcu atletyczne ciało i ostry jak brzytwa umysł, jeżeli nie mamy ani kiedy, ani z kim się nimi cieszyć.

Mateusz Kaczyński
Foto: freepik.com

wgarniturach

Autor artykułuRedakcja portalu24 lutego 2020, 09:09

Redakcja portalu

Daniel Gatner

Monika Nowotarska

Gabriel Gatner