James Dean: "Mały Książę” o duszy buntownika i wyglądzie amanta

20 grudnia 2017, 08:20

James Dean jest uważany za jednego z najwybitniejszych amerykańskich aktorów. O jego życiu, obsesjach, pasjach...
James Dean: "Mały Książę” o duszy buntownika i  wyglądzie amanta

Stał się znany dzięki roli Caleba Traska w dramacie Elii Kazana – „Na wschód od Edenu". Nie tylko odgrywani przez niego w ,,Buntowniku bez powodu”, ,, Na wschód od Edenu” i ,,Olbrzymie” bohaterowie musieli zmierzyć się z przeciwnościami losu. Życie napisało aktorowi równie nieszczęśliwy scenariusz.

Bycie aktorem to jedna z najsamotniejszych roli na świecie. Bycie dobrym aktorem nie jest łatwe, a bycie dobrym człowiekiem jest jeszcze trudniejsze. Nim odejdę, w obu chciałbym osiągnąć perfekcję. - powiedział kiedyś aktor. Żył tak jakby jutra miało nie być.

Gdy mierzącemu zaledwie 170 cm wzrostu Deanowi powiedziano, że jest zbyt niski, by zostać aktorem, odpowiedział: Jak możesz mierzyć aktorstwo w calach? Taki właśnie był Dean. Wyróżniał się pewnością siebie, nonkonformizmem, i pewną nieokreśloną złożonością - tak w sferze seksualnej, jak i w innych aspektach życia.

Jednak za tą buntowniczą naturą kryło się nieszczęśliwe życie mężczyzny, który nieustannie poszukiwał miłości, jak i istoty jej zrozumienia. Uchodził za człowieka o złożonej osobowości. Potrafił być czarujący i uroczy, a zarazem arogancki i opryskliwy; był chwiejny emocjonalnie, podatny na zranienia, nieśmiały, a jednocześnie obłudny i bezwzględny. W jednym z nielicznych wywiadów, jakich udzielił prasie, Dean powiedział:

Jestem bardzo poważnie myślącym, uczuciowym małym diabełkiem, okropnym niezdarą (...) i do tego tak spiętym, że nie widzę, jak zachowują się inni ludzie wokół mnie. Wiem, że sam siebie bym nie zdzierżył.
Od tej chwili Dean będzie uważany za osobę niebaczną, rozdwojoną w sobie i wewnętrznie rozdartą.
Pracować z nim- stwierdził Nicholas Ray, reżyser filmu ,, Buntownik bez powodu” - to nieustająco badać jego naturę i próbować ją zrozumieć; bez tego potencjał jego ekspresji był zamrożony.
Bez wątpienia do jego buntowniczej natury przyczyniły się nieszczęśliwe wydarzenia z życia - przedwczesna śmierć matki, i późniejsze opuszczenie przez ojca.

James Dean

James Dean na planie filmu “Buntownik bez powodu”


Sztuki aktorskiej uczył się od samego Lee Strasberga w słynnym nowojorskim Actors Studio, do którego uczęszczali m.in. Marlon Brando, Arthur Kennedy czy Marilyn Monroe. Na ekranie po raz pierwszy pojawił się w 1950 roku w telewizyjnej reklamie Pepsi, rok później zagrał jako statysta w dramacie wojennym Samuela Fullera „Bagnet na broń”. Jego pierwszą znaczącą rolą była kreacja Cala Traska w dramacie „Na wschód od Edenu”w reżyserii Elii Kazana, za którą otrzymał nagrodę Jussi oraz pośmiertne nominacje do Oscara i BAFTA dla „Najlepszego aktora”. W 1955 roku wystąpił w głównej roli w najsłynniejszej produkcji ze swoim udziałem – słynnym ,,Buntowniku bez powodu” Nicholasa Raya. George Stevens, reżyser ,,Olbrzyma” częstokroć w rożnych publikacjach chwalił grę Deana:

Zawsze, przed każdą sceną nakręca się do granic możliwości. Jego dzieło jest jednak cudowne.
W 1956 roku za rolę Jetta Rinka w ,,Olbrzymie” otrzymał drugą pośmiertną nominację do Oscara. Interesuje mnie prawdziwa sztuka - mawiał. Niespełnionym marzeniem pozostawała rola Hamleta, ale tym czego naprawdę pragnął, jak podkreśla Nicholas Ray, była: pełna, skończona realizacja siebie.

Deana pasjonowały walki byków. Przerodziły się one w obsesję, która owładnęła nim na kilka lat. Wyścigami samochodowymi zainteresował się gdy mógł pozwolić sobie na samochody, które sprawdzały się na torze wyścigowym. Pomimo dość licznych wypadków na motocyklach, z racji niezdolności do zachowania umiaru i kupowania samochodów wyścigowych, które przybrało u Deana postać ,, wyuzdania”- w ciągu kilkunastu miesięcy zakupił jedno MG, Porsche Speedster i Spyder oraz Lotusa IX wykonanego na jego indywidualne zamówienie, przestrzegał młodych ludzi przed brawurową jazdą samochodem. Beverly Wills, ówczesna partnerka i amerykańska aktorka, zauważyła:

Niezależnie od tego, jak Jimmy byłby przygnębiony, jeśli tylko miał okazję zasiąść za sterami czegoś, co rozwijało zawrotną prędkość, zawsze uśmiech pojawiał się na jego twarzy i ponownie się ożywiał.

 James Dean

James Dean

Dean nienawidził u siebie pewnych cech osobowości - postaw nieprzejmowania się i ryzykanctwa, wykorzystywanych na motocyklu i w wyścigach samochodowych, oraz swojej pozornej niezależności od ludzi.

Zginął 30 września 1955 roku w wypadku samochodowym w Cholame, w  Kalifornii, przygotowując się do kolejnych wyścigów samochodowych. Jego przedwczesna śmierć urosła do rangi wielkiej amerykańskiej zagadki. Prawdopodobnie Porsche Spyder - nazywane przez Deana ,,Małym łajdakiem” na kilka miesięcy przed wypadkiem umieszczone w warsztacie samochodowym jako jedyne nie spłonęło. W wypadku, oprócz pasażera, mechanika Rolfa Wüthericha ocalał pies rasy beagle. Tragiczną śmierć aktora obwołano ,,samobójstwem przez roztargnienie” - niemało było podejrzeń, że na skutek tej ,,nieprzystawalności” skrywał w sobie pragnienie śmierci. Miał 24 lata.


Na podstawie książki Val Holleya: ,,James Dean, szybkie życie”, Wydawnictwo Książkowe Twój styl, Warszawa 2007 r.



wgarniturach

Autor artykułuKamila Sowa20 grudnia 2017, 08:20

Redakcja portalu

Daniel Gatner

Kamila Sowa

Monika Nowotarska