In your defence. Freddie Mercury

26 grudnia 2019, 12:00

"Jestem tylko piosenkarzem. W jaki sposób mogę starać się naprawić zło?” Freddie Mercury to wielka indywidualność muzyki rozrywkowej XX wieku. Artystyczny monolog o odmienności, która zmieniła świat i zrewolucjonizowała muzykę rozrywkową. Hołd dla artysty, który wciąż jest częścią tego świata.
In your defence. Freddie Mercury

Farrokh Bulsara

Rok 1946, Zanzibar. 5 września w Stone Town przychodzi na świat Farrokh Bulsara. Jego rodzice, Bomi i Jer posiadali narodowość brytyjsko-indyjską. Byli ludźmi skromnymi i pracowitymi, nie przywiązywali wagi do dóbr materialnych. Przestrzegali zasad i ograniczeń wynikających z ich wiary. Freddie pod względem fizyczności bardziej przypominał matkę, odziedziczył po niej pełne wargi, szeroki uśmiech i nietypowe uzębienie. Po latach wyznał swoim kochankom, Barbarze Valentin i Jimowi Huttonowi, że jego rodzice nigdy nie okazywali mu czułości. Gdy jeszcze mieszkali na Zanzibarze, to dziećmi zajmowała się niania. Ani Freddiego, ani jego siostry Kashmiry nigdy nie karano fizycznie, lecz brakowało im przytulania. Freddie zastanawiał się, czy to brak czułości we wczesnym dzieciństwie doprowadził do nieproporcjonalnie wielkiej obsesji na punkcie fizycznej miłości w dorosłym życiu.

Szybko wyrastał na rozkosznie uprzejmego, poważnego i skrupulatnego chłopca. Miał w oczach taką iskierkę szelmostwa, które od czasu do czasu brało nad nim górę. Pamiętam go jednak wyraźnie jako skrytego i nieśmiałego. Niesamowicie nieśmiałego. Taka była jego natura – wspomina Pertwiz, kuzyn Freddiego.

14 lutego 1955 roku Farookh Bomi Bulsara zostaje zapisany do St Peter' s Church od England School w Panchgani. Uczęszczał do niej przez dziesięć lat, widując rodziców raz do roku, przez jeden letni miesiąc. W tej szkole założył swój pierwszy zespół "The Hectics”, który nazwę zawdzięcza żywiołowemu stylowi gry Freddiego. Od zawsze był showmanem, kochał muzykę- operę, muzykę klasyczną, kochał wszystkie gatunki. Od "The Hectics” rozpoczyna się muzyczna przygoda zanzibarskiego chłopca.

Freddie Mercury

Moje teksty i piosenki to głównie fikcja – powiedział. – Wymyślam je. Nie są przyziemne, raczej wyssane z palca. Nie należę do tych autorów, którzy wychodzą na ulicę i nagle doznają olśnienia, ani tych, którzy jadą na safari żeby czerpać inspirację z obserwacji dzikich zwierząt, albo wspinają się na górskie szczyty czy coś w tym rodzaju. Nie, ja znajduję natchnienie nawet podczas kąpieli.
Zafascynowany talentem Jimiego Hendriksa i grą Briana Maya kupuje gitarę i uczy się gry. Nigdy jednak nie zostaje mistrzem wiosła. Poświęca się komponowaniu. Zakłada zespół "Ibex”. Wkrótce do niego dołączają: gitarzysta Mike Bersin, basista John "Tupp” Taylor i perkusista Mick ,"Miffer” Smith. Sporadycznie dołączał do nich Geoff Higgins, który przejmował bas, by Tupp mógł grać na flecie. Ibex wykonywali covery przebojów Roda Stewarta, Beatlesów i Yes, zazwyczaj zaczynając koncert od utworu "Jailhouse Rock” Elvisa Presleya.
Dawał takie same występy, jak u szczytu swojej kariery i czasami śpiewał z Mikiem Ken Testi. – był gwiazdą, zanim jeszcze nią został. Kroczył po scenie dumnie jak paw.
Freddie i Farookh Bulsara – osoba prywatna, to dwie postaci pełne sprzeczności. Nawet na nieoficjalnej scenie Freddie okazywał nadzwyczajną pewność siebie, a każdy jego gest i ruch był pełen emocji. Poza sceną chował się po kuchniach i spiżarniach, garderobach pubów i klubów, gdzie wbijał się skromnie w tak mocno przylegające stroje, że ledwo mógł w nich oddychać. Stosunkowo niski, drobny i dość daleki od konwencjonalnych wzorców męskiej urody Freddie wiedział, że wyróżnia się ciemnym kolorem skóry. Jego własna wizualność nierzadko go zawstydzała. Ukrywał ciemne oczy za opadającą grzywką, a kiedy chciał się uśmiechnąć, przesłaniał usta dłonią. Nieśmiałość brała górę, gdy próbował rozmawiać po koncercie z fanami. Nigdy nie wiedział co powiedzieć, mimo iż mówił biegle angielszczyzną, lecz cicho i niepewnie. W dodatku tej nieśmiałości towarzyszyła wada wymowy - seplenił, z powodu zębów, które boleśnie go krępowały. Jedynie w towarzystwie przyjaciół, gdy czuł się odprężony, odzywało się jego poczucie humoru i prawdziwa osobowość, a Freddie pozwalał sobie na swobodny uśmiech.
Po zaprojektowaniu loga zespołu Queen, Freddie zajął się zmianą tożsamości scenicznej. Miejsce Bulsary zajął Merkury, antyczny rzymski posłaniec bogów. Przez lata narodziło się wiele teorii, dlaczego Freddie wybrał takie nazwisko. W 1975 roku Freddie powiedział, że nazwisko pochodzi od posłańca bogów. Później także twierdzono, że nazwisko pochodzi od Mike’a Mercury’ego z "Fireball XL5”. Mimo iż uważa się, że Freddie zmienił nazwisko mocą zobowiązania jednostronnego mniej więcej w 1970 roku, nie istnieje żaden dowód, który by to potwierdzał.

Legenda

Każde kolejne pokolenie odkrywa Queen i na swój sposób nadaje im znaczenie. Brian i Roger rozumieją swoje dziedzictwo i naprawdę mądrze z nim postępują. Dzisiaj Queen to olbrzymie przedsięwzięcie biznesowe. Są więksi niż za życia Freddiego. Śmieją się w drodze do banku, dobra robota. Wielu ludzi uważa, że się sprzedali, sprzeniewierzyli swojej sztuce - do dlaczego mieliby się tym przejmować?

21 listopada 1991 roku rzeczniczka zespołu "Queen” Roxy Meade w publicznym oświadczeniu poinformowała, że Freddie cierpi na AIDS. Dwadzieścia cztery godziny później Freddie już nie żył.

Pogrzeb odbył się 27 listopada. "Wszystko poszło idealnie, tak jak Freddie by sobie życzył. –Pięć karawanów marki Daimler wiozło same kwiaty. Prochy Freddiego znajdowały się w Rolls-roysie, a za nim jechały cztery samochody. Prosta trumnę z jasnego dębu z pojedynczą czerwona różą na wieku nieśli żałobnicy przy dźwiękach "You’ve Got a Frienf” w wykonaniu Arethy Franklin."
Freddie jest duszą ukrytą za supergwiazdą: głęboko ludzkim mężczyzną, który uwierzył w sen. Ku dezaprobacie nielicznych i radości milionów. Wszystko na jego warunkach. Za nic nie przepraszał, nie oczekiwał też współczucia. Jeśli czasami czuł się osaczony przez sprzeczności, które go ukształtowały, jego piosenki dawały mu wolność.


Na podstawie książki Lesley - Ann Jones ,, Freddie Mercury. Biografia Legendy, str. 32, 36, 38- 39,44, 63, 64, 65, 71, 72, 291, 292, 312.

wgarniturach

Autor artykułuRedakcja Portalu26 grudnia 2019, 12:00

Redakcja portalu

Daniel Gatner

Monika Nowotarska

Gabriel Gatner